

                                ._______________.
                                 \\ --------- //
                          ._______\\         //_______.
  .________________________\\ ------        ------- //_______________________.
   \\ -----------------------                       ---------------------- //
 ___\\                                        )-----|                _____''___
     ________                                 |  :::|               |   __(_
    _)   ____|___ _____       _)-----|___//---'--. :( ____       ___|___   /|
   |\  -----'    |::   )-----|:   ___// \\    ;  \\ //    )-----|:::   //   |
 . |: .......... |:__ ...... |:: . | ... | .. ' ... | . _// .:::|:: . '' .. | .
   |::_________//|        ___|\\_________|----------|         ::|:__________|
                 \\____|     |                      )----------//  jsn
                       )-----|

                                   e x o d u s

                    c h i l l y   s a t u r d a y   n i g h t

                           (in nineteen ninety eight)



 ..............................................................................
 :
 :   witam wszystkich w produkcji, ktra nie ma chyba precedensu w historii
 :   polskiej  sceny pc.  ja  w  kadym razie  nie  spotkaem  si  dotd z
 :   adn prb stworzenia czego w rodzaju tomiku wierszy przez czowieka
 :   aktywnie  dziaajcego na scenie.  jaki czas temu chodziy  suchy  o
 :   poetry-disku  zeniala,  ale na tym  si chyba skoczyo...   dosownie
 :   kilka dni temu ukaza si wybr  wierszy x. twardowskiego,  opracowany
 :   przez  simona  kinga.  ten wanie fakt zmobilizowa mnie do  zoenia
 :   chilly saturday night, chocia z pomysem nosiem si od bardzo dawna.
 :   nie  jestem  poet,  nie umiem pisa prawdziwych wierszy,  staram  si
 :   jedynie  przekaza  uczucia i emocje ktre mi towarzysz.  mam  jednak
 :   nadziej, e ta produkcja zachci choby jednego twrc do przekazania
 :   innym swoich wierszy.
 :
 ;.............................................................................
                                                                              :
                 chilly saturday night - chodna sobotnia noc                 :
                                                                              :
     czy  wracae  kiedy letni  noc do domu?  czy wiesz jak  czuje  si   :
     czowiek  na  pustych  ulicach,   gdy  wok  nie  ma  nikogo,   kiedy   :
     wszystkie  okna  wygldaj  jak  zamknite  oczy...  nad  tob  daleko   :
     wida  miliony gwiazd,  znacznie  bliej mocne wiato ulicznych  lamp   :
     nie pozwala zapomnie,  e jeste w miecie.                             :
     tak  wyglda  wiat widziany oczmi pijanych  szarlatanw,  wracajcych   :
     cichymi uliczkami z rozgrzanych szynkw do spokojnego domu.              :
                                                                              :
     bo  poezja  to  nie  tylko  wieszcz  z  marsowym obliczem,  nie  tylko   :
     sens  ycia  i  bezsens  istnienia.   poezja  to  alkohol,  poezja  to   :
     bezsenne  letnie  noce,  to  mio i tytoniowy dym,  to  marihuana  i   :
     dwiki gitary pynce w gr,  a do koca.                             :
                                                                              :
 .............................................................................:
 :
 :   chciabym  podzikowa  kilku  osobom i  grupom,  ktre,  najczciej
 :   mimowolnie,  przyczyniy si do powstania tych fragmentw.
 :
 :   przede  wszystkim  ogromne  podzikowania  dla  simona kinga/fuse   za
 :   bycie sob,  za sowa rozsdku i pomoc moraln  w  trudnych  chwilach.
 :
 :   dla  alicji  szulc,  ktra,  sama  o tym nie wiedzc,  bya  dla  mnie
 :   motorem  dziaania.  dziki ci,  alu,  za rok  zudze  i  za  bolesne
 :   przebudzenie!
 :
 :   dla grup coma,  doomsday,  fuse i hypnotize za produkcje.
 :
 ;   dla zespou kult za tat kazika i tat 2.
 :
 :   dla  roberta  gawliskiego oraz elektrycznych gitar  i myslovitza  za
 :   atmosfer na koncertach.
 :
 :   dla wszystkich moich scenowych przyjaci.
 :
 :.............................................................................
                                                                              :
                                widziaem dzi                                :
                                  mojego boga                                 :
                                                                              :
                               mia biae wosy                               :
                            i zmarszczki na twarzy                            :
                                                                              :
                              mj bg jest saby                              :
                              amicym si gosem                             :
                           prosi o miejsce siedzce                           :
                               trzsc si rk                              :
                                 szuka oparcia                                :
                                                                              :
                                widziaem dzi                                :
                                  mojego boga                                 :
                                   i staem                                   :
                              z zimnym umiechem                              :
                                   czekajc                                   :
                                na jego mier                                :
                                                                              :
                                                                              :
                                 [23.07.1997]                                 :
                                                                              :
 .............................................................................:
 :
 :                               mj bg umar
 :
 :                            uoyli go synowie
 :                                 w trumnie
 :                           poegnali go znajomi
 :                                  tumnie
 :                         wszyscy mocno zapewniali
 :                              bd pamitali
 :
 :                             i tylko ja jeden
 :                           jestem cakiem pewien
 :                             non omnis moriar
 :
 :
 :                               [31.08.1997]
 :
 :.............................................................................
                                                                              :
                                 pamici ozira                                :
                                                                              :
                               wyt swj wzrok                               :
                               i sprbuj dojrze                              :
                               ostatni szczebel                               :
                               ostatni stopie                                :
                                                                              :
                               wiea si koczy                               :
                            wychodzisz z zamknicia                           :
                            wiato na kocu tunelu                           :
                          jak nadzieja klaustrofobika                         :
                              ogarnia ci bkit                              :
                                                                              :
                            zbierz jeszcze raz siy                           :
                               zrb ostatni krok                              :
                              na pierwszy stopie                             :
                                  nowej wiey                                 :
                                                                              :
                                                                              :
                                  [05.07.1997]                                :
                                                                              :
 .............................................................................:
 :
 :                        oto i moje nowe osignicie
 :                             jest artystyczne
 :                           to prawdziwa sztuka
 :                         bo wanie to jest sztuk
 :                           wic prosz o oklaski
 :                              bardzo dzikuj
 :
 :                            mamy tutaj kontrast
 :                       i harmoni i przejaskrawienie
 :                               i wyzwolenie
 :                         z okw ksztatu i koloru
 :                        i jeszcze gbok koncepcj
 :                        oklaski jeszcze raz prosz
 :
 :                            wic jestem artyst
 :                             realizuj siebie
 :                         wic chyba jestem artyst
 :                       czy mgbym prosi o oklaski
 :                            bo sam ju nie wiem
 :                        czy naprawd jestem artyst
 :
 :
 :                               [31.03.1997]
 :
 :.............................................................................
                                                                              :
                         w pijanym widzie brzowe oczy                        :
                       na kocu papierosa ognik migocze                       :
                    otwieram powieki i dostrzec si staram                    :
                  nic si nie zmienia - wic prawda, nie mara                 :
                     co mwi. sam nie bardzo wiem o czym                    :
                    nie sysz - prno dochodzi przyczyn                    :
                                                                              :
                   nic nie mw - kady moe szczcia szuka                  :
                      ja mam swe piro - on umie sucha                      :
                   wic obracam si nagle i odchodz powoli                   :
                   w ustach wci czuj t chmielow gorycz                   :
                    co tam - to minie - ycie i tak niszczy                   :
                   pogram si znowu w bezszelestnej ciszy                   :
                                                                              :
                                                                              :
                                  [29.07.1997]                                :
                                                                              :
 .............................................................................:
 :
 :                            gdybym by kobiet
 :                        stabym si pocieszycielk
 :                               niechcianych
 :                         pod paszczem niewinnoci
 :                        kryjc rozkoysane biodra
 :                                 drapien
 :                             cho bez pazurw
 :                              zawsze pomocn
 :                            ale bez narzucania
 :                              mikkim okadem
 :                            na skacowanym czole
 :
 :
 :                               [30.06.1997]
 :
 :.............................................................................
                                                                              :
                                   uderzenie                                  :
                                trzy uderzenia                                :
                                    godzina                                   :
                              godzina zapomnienia                             :
                                                                              :
                                soce i plaa                                :
                              i to wino ze sklepu                             :
                        po osiem czterdzieci za rogiem                       :
                                                                              :
                                piasek i wiatr                                :
                            i jeszcze sztuczna mga                           :
                          za ktr mona si schowa                          :
                           tak dobrze bardzo dobrze                           :
                                                                              :
                               modo i energia                              :
                          czuj konieczno dziaania                         :
                             musz naprawd musz                             :
                                 wsta i pj                                :
                                                                              :
                                                                              :
                                 [04.07.1997]                                 :
                                                                              :
 .............................................................................:
 :
 :                          wybia ju pnoc, a ja
 :                           przez miasto id sam
 :                      ostry blask latarni razi wzrok
 :
 :                            cisza spowia mnie
 :                            znowu upyn dzie
 :                    o jeden dzie bliej do mierci mam
 :
 :                          na niebie gwiazdy lni
 :                           niemiao jak za mg
 :                       ich wiato obmywa moj twarz
 :
 :                          z daleka sysz miech
 :                          rado dzi dziwi mnie
 :                     mylaem e spleen ma cay wiat.
 :
 :
 :                               [26.10.1997]
 :
 :.............................................................................
                                                                              :
                       spjrz w dal, ponad horyzontu lini                    :
                         to soce ganie krwaw un                         :
                         w miasteczku jak ognikw roje                        :
                           pon ogniami lamp pokoje                          :
                                                                              :
                    w jednym z nich jeste, ja za w innym                    :
                          po mojej twarzy ciekn zy                          :
                       jak deszcz kapicy poprzez rynny                       :
                          tam moja dusza, gdzie i ty                          :
                                                                              :
                         i znowu wszystko si zaczyna,                        :
                          po raz kolejny ten sam bal                          :
                         ja znowu pyn w lampce wina                         :
                          i stoj z boku, zawsze sam                          :
                                                                              :
                         orkiestra gra ostatnie tango                         :
                     krwi smyczkw spywa skrzypiec gryf                     :
                       pacz skulony gdzie pod cian                       :
                       chowajc twarz od spojrze zych                       :
                                                                              :
                         nadejdzie wkrtce wybawienie                         :
                           ranek zakoczy krwaw noc                          :
                       soce rozproszy wszystkie cienie                      :
                             utuli dusz niby koc                             :
                                                                              :
                       lecz kiedy ciemno znw nastanie                      :
                        nie bdzie nikt pod cian sta                       :
                       a w moim sercu, w gbokiej ranie                      :
                      tkwi bdzie siedem dugich strza                      :
                                                                              :
                                                                              :
                                 [23-08-1997]                                 :
                                                                              :
 .............................................................................:
 :
 :                     pokalali Ci, Cyprianie, anapestem
 :                  amfibrachem Ci, Cyprianie, ukrzywdzili
 :                     i daktylem, i trochejem i peonem
 :                     do gazi pirycheju Ci przybili
 :
 :                   zarzucili Ci, Cyprianie, ascetyczno
 :                  chaos myli i oszczdno stylistyczn
 :                     podeptali Ci stopami metrycznymi
 :                      i pobili Ci rymami dokadnymi
 :
 :                   bez litoci Ci, Cyprianie, osdzili
 :                bez namysu Ci skazali, w jednej chwili...
 :
 :                       tylko ja gdzie z boku stojc
 :                      oddaem swj geniuszowi pokon.
 :
 :
 :                               [07.09.1997]
 :
 :.............................................................................
                                                                              :
                             na zewntrz z deszczem                           :
                                     nieg                                    :
                                 przysania ci                                :
                                  drugi brzeg                                 :
                             po alkoholowym morzu                             :
                             pyniesz jeszcze raz                             :
                                                                              :
                               sam sobie sterem                               :
                                     bd                                     :
                              gdy znowu skoczysz                              :
                                     w to                                    :
                            pomocnej doni pazurw                            :
                                  noszc lad                                 :
                                                                              :
                               w lad za okrtem                              :
                                      ty                                      :
                                na dno yciowe                                :
                                      id                                     :
                                 kapitan nigdy                                :
                              nie opuszcza wacht                              :
                                                                              :
                                a kiedy morskie                               :
                                      dno                                     :
                               przegryzie statku                              :
                                      bok                                     :
                              i kiedy woda zmyje                              :
                                   lady ez                                  :
                                                                              :
                               do skroni przy                              :
                                     do                                     :
                               flag na maszcie                               :
                                     sko                                    :
                              z umiechem jasnym                              :
                                obowizki zdaj                                :
                                                                              :
                               niech teraz inny                               :
                                     kto                                     :
                              szarpnie na mostku                              :
                                     dzwon                                    :
                            i niech prowadzi okrt                            :
                               przez ocean burz                               :
                                                                              :
                                                                              :
                                 [27-10-1997]                                 :
                                                                              :
 .............................................................................:
 :
 :                    pdz przed siebie do przepaci koca
 :                nie dogoni mnie nigdy nawet promie soca
 :            wci do przodu, przed siebie, zawsze caa naprzd
 :                jestemy tylko aktorami w ogromnym teatrze
 :                   wykrzywione maski i sztuczne koturny
 :                 graj! - pki moesz, a potem - do trumny
 :             przedstawienie jest krtkie, sztuka - nowoczesna
 :               dwaj aktorzy zza kulis przynosz trzy krzesa
 :           jedno dla mnie, drugie dla niej, a trzecie - dla boga
 :               w tym momencie na sali zapada cisza zowroga
 :                 nim wypowiesz monolog zakoczy si sztuka
 :                  ludzie wyjd, a sufler wymieje, oszuka
 :                    mona ju tylko sprztn garderob
 :                 wyj cicho i uciec - do knajpy za rogiem
 :                 gdzie, jak w magazynie scenografia stara
 :                nad kieliszkami koniaku pi aktorw chmara
 :               i tylko czasem ktry, senn uud wiedziony,
 :          krzyknie: 'by albo nie by!' i - milknie, speszony...
 :
 :
 :                               [16-11-1997]
 :
 :.............................................................................
                                                                              :
                                       1.                                     :
                            wic siedzieli w pokoju                           :
                                 w sze osb                                 :
                           kolor koszuli w krat by                          :
                           inny ni zwykle nie wiem                           :
                        czy to zudzenie ale chyba tak                        :
                          to efekt czerwonego wiata                         :
                           arwki wiszcej u sufitu                          :
                               czerwona arwka                               :
                                czerwone wargi                                :
                                 czerwona krew                                :
                                      2.                                      :
                            wic kochali si mocno                            :
                              bo tak to wygldao                             :
                             ich spojrzenia dugie                            :
                            powczyste sami wiecie                           :
                              kady kiedy kocha                             :
                            i nic nie mwili chyba                            :
                            dlatego e nie musieli                            :
                                 tylko cigle                                 :
                               czerwona arwka                               :
                                czerwone wargi                                :
                                 czerwona krew                                :
                                      3.                                      :
                              i patrzae na nich                             :
                           poerae oczami jej oczy                          :
                          caowae wzrokiem jej usta                         :
                            a ona siedziaa i tylko                           :
                             zmieniaa kt oparcia                            :
                             bo cigle zajta bya                            :
                             fizycznym pocaunkiem                            :
                                i wtedy wanie                               :
                               czerwona arwka                               :
                                czerwone wargi                                :
                                 czerwona krew                                :
                                      4.                                      :
                                stae na ulicy                               :
                             nieg pada na wosy                             :
                            okulary i nawet na usta                           :
                               zimne jak zawsze                               :
                            nietykalne niezbrukane                            :
                        przeznaczone dla wyszych celw                       :
                             a nie dla jakiejtam                             :
                                    a wic                                    :
                               czerwona arwka?                              :
                                czerwone wargi?                               :
                                     nie.                                     :
                                czerwona krew.                                :
                                                                              :
                                                                              :
                                 [03.02.1998]                                 :
                                                                              :
 .............................................................................:
 :
 :  'dzieci  krzycz:  aeroplany,  aeroplany - i oto dokrzyczay si  tego,
 :   e codziennie pada deszcz'
 :                              (autentyczne sowa chorego na schizofreni)
 :
 :                               schizofrenia
 :
 :                         a oto nadeszo wybawienie
 :                         i pan powiedzia do mnie
 :                                   wsta
 :                              nie moje sowo
 :
 :                         a oto nadeszo wybawienie
 :                            udao mi si uciec
 :                             ze witej heleny
 :                           na kolejnych sto dni
 :
 :                         a oto nadeszo wybawienie
 :                        skoczya si krwawa wojna
 :                        samoloty wroga wpltay si
 ;                               w moje wosy
 :
 :                              siedz na awce
 :                        dua ta kula dotyka mnie
 :                                promieniami
 ;                           powiedzieli e teraz
 ;                                jest lepiej
 :
 :                              a ja wiem i tak
 ;                      za chwil nadejdzie wybawienie
 :
 :
 :                               [06.02.1998]
 :
 :.............................................................................
                                                                              :
                                                                              :
     to  ju  wszystko...   niewiele,  prawda?  c,   dokonaem  selekcji,   :
     przepuciem  kady  wiersz  nadajcy si w ogle  do  publikacji,  co   :
     nie zmienia faktu,  e poziom jest zerowy...  well...                    :
                                                                              :
     do zobaczenia.                                                           :
                                                                              :
     jason/exodus.                                                            :
                                                                              :
 .............................................................................:
 ___                                                                       ___
   //                                                                     \\
  // ------------------------                      ----------------------- \\
 '~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~// ------        ------- \\~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
                          '~~~~~~~//         \\~~~~~~~`
                                 // --------- \\
                                '~~~~~~~~~~~~~~~`